Znajomość uzdrawiających właściwości roślin kojarzy się z posiadaniem jakowejś wiedzy tajemnej przekazywanej adeptkom przez istotę wyglądająca ni mniej, ni więcej jak sienkiewiczowska Horpyna. Nic bardziej błędnego i bardziej… prawdziwego. Obecnie na ziołach może poznać się jeśli tylko zechce (książek o tematyce zielarskiej w każdej księgarni po kilka tytułów) każda żądna owej wiedzy kobieta.
Znajomość uzdrawiających właściwości roślin kojarzy się z posiadaniem jakowejś wiedzy tajemnej przekazywanej adeptkom przez istotę wyglądająca ni mniej, ni więcej jak sienkiewiczowska Horpyna. Nic bardziej błędnego i bardziej… prawdziwego. Obecnie na ziołach może poznać się jeśli tylko zechce (książek o tematyce zielarskiej w każdej księgarni po kilka tytułów) każda żądna owej wiedzy kobieta. Tak się jednak składa,że jedna na tysiąc chwyta owego bakcyla mogącego zmienić na lepsze życie całej rodziny owej niewiasty.
W latach 20-tych ubiegłego wieku dużą popularnością cieszyła się pięknie wydana książka pt. „Kobieta lekarką domową”. Temat wiadomy. Różniła się jednak zasadniczo od obecnie proponowanych książek o podobne tematyce. Oważ księga umacniała kobietę w przekonaniu, że jest w stanie pomóc swoim najbliższym w rozmaitych przypadkach chorobowych, że poradzi sobie z przeziębieniami, bólami. Uczyła, że wezwanie lekarza akademickiego jest niezbędne ale tylko w przypadku chorób, z którymi faktycznie nie jest w stanie sama sobie poradzić. Prawdą jest, że kobiety żyjące w tamtych czasach obdarzone były jakimś swoistym instynktem, który obecnie zatracamy na rzecz bezosobowego traktowania pacjenta przez przemęczonego lekarza, który widzi chorego przez kilka minut i musi w tak krótkim czasie postawić prawidłową diagnozę, przepisać leki, wystawić skierowanie na dodatkowe badania i w tym samym czasie myśleć iluż to jeszcze chorych czeka za drzwiami, a w ogóle dlaczego się tak męczy za tak niewielkie pieniądze? Taka jest niestety smutna prawda o naszej służbie zdrowia. Może o czymś zapomniałam?
Nie ma sensu rozwijać tematu. Mam nadzieję, że któregoś dnia w polskich przychodniach coś się zmieni na lepsze. Zanim to nastąpi musimy radzić sobie same, w czym mam nadzieję pomoże Wam Zaczarowany Zielnik z opisem ziół i ich właściwości.

